Masz obawy przed zastosowaniem hormonalnej terapii zastępczej? Nasłuchałaś się o szkodliwym wpływie HTZ na organizm. Że powoduje raka, że zwiększa ryzyko zawału i udaru mózgu. Czy rzeczywiście tak jest? A może nie ma się czego obawiać?
Najważniejsze informacje w artykule:
- Historia hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) pokazuje, że początkowo stosowano tylko estrogen, co zwiększało ryzyko raka endometrium, dlatego wprowadzono dodatek progesteronu w celu poprawy bezpieczeństwa.
- Badania z lat 90. i wyniki inicjatywy WHI wskazywały na zwiększone ryzyko raka piersi, zawału serca i udaru mózgu u kobiet stosujących HTZ, co spowodowało spadek zaufania do tej terapii.
- Nowsze badania, takie jak badania dr Lili Nachtigall, nie potwierdzają istotnego negatywnego wpływu HTZ na zdrowie kobiet, co sugeruje, że wcześniejsze obawy mogły być przesadzone.
- Bezpieczeństwo i skuteczność HTZ zależą od indywidualnego doboru terapii przez lekarza, który wykluczy przeciwwskazania, takie jak choroby zakrzepowo-zatorowe, nowotwory piersi i endometrium oraz choroby wątroby.
- Rozpoczęcie terapii zaraz po menopauzie oraz odpowiednie dobranie dawki hormonów minimalizuje ryzyko działań niepożądanych, a stosowanie kombinacji estrogenu z progestagenem zmniejsza ryzyko raka endometrium.
- Przed i podczas stosowania HTZ konieczne jest wykonywanie regularnych badań kontrolnych, takich jak USG, mammografia, cytologia, badania krwi i ciśnienia, a terapia powinna trwać maksymalnie 7-10 lat.
- HTZ skutecznie łagodzi uciążliwe objawy menopauzy, takie jak uderzenia gorąca, nocne poty, suchość pochwy oraz nietrzymanie moczu, a także zapobiega osteoporozie i może pozytywnie wpływać na układ sercowo-naczyniowy przy wczesnym zastosowaniu.
Uderzenia gorąca, nocne poty, huśtawki nastrojów, i nietrzymanie moczu. Objawy menopauzy nie dają Ci żyć, dlatego Twój lekarz zaproponował hormonalną terapię zastępczą. Masz jednak ogromne obawy przed jej zastosowaniem. Przecież tyle nasłuchałaś się o szkodliwym wpływie HTZ na organizm. Że powoduje raka, że zwiększa ryzyko zawału i udaru mózgu. Czy rzeczywiście tak jest? A może nie ma się czego obawiać?
Na początek kilka słów historii…
W latach 50. XX w. terapia estrogenowa była już dość popularną formą łagodzenia objawów menopauzy. Z czasem zaczęto jednak zauważać, że kobiety przyjmujące estrogen częściej zapadają na raka endometrium. Lek zmodyfikowano, dodając do niego drugi hormon – progesteron – i w takiej formie dopuszczono do obrotu w 1994 roku. Na tym jednak problemy producentów „magicznej pigułki” się nie skończyły. W 1997 roku inni badacze wykazali, że hormonalna terapia zastępcza zwiększa ryzyko rozwoju raka piersi i to o 2,3% w każdym kolejnym roku jej stosowania. Główny producent HTZ oczywiście próbował się bronić, m.in. pisząc artykuły potwierdzające jego skuteczność i bezpieczeństwo. Działania te przyniosły jednak marny efekt, zwłaszcza w świetle nowych doniesień naukowców.
Prawdziwym gwoździem do trumny okazały się wyniki badań przeprowadzonych przez WHI (Women’s Health Initiative), które wykazały, że hormonalna terapia zastępcza podnosi ryzyko zawału serca o 29%, udaru mózgu o 41% i raka piersi o 26%. Rezultaty eksperymentu były na tyle niepokojące, że jego twórcy postanowili zakończyć go kilka lat wcześniej, w obawie o zdrowie i życie kobiet biorących w nim udział. I tak wychwalana niegdyś pod niebiosa hormonalna terapia zastępcza popadła w niełaskę na wiele lat.
Nie taki diabeł straszny, jak go malują…
Sytuacja odwróciła się po publikacji wyników badań przeprowadzonych przez dr Lilę Nachtigall – profesor ginekologii i położnictwa z Uniwersytetu Nowojorskiego. Przy współpracy z innymi naukowcami przebadała ona 80 kobiet w wieku pomenopauzalnym, które przez 14 lat stosowały hormonalną terapię zastępczą, a następnie 56 kobiet, które jej nie przyjmowały.
I co się okazało? Kobietom przyjmującym HTZ hormony wcale nie zrujnowały zdrowia. W obu grupach naukowcy nie zaobserwowali żadnych istotnych różnic w stanie zdrowia. Na tej podstawie wysnuto wniosek, że HTZ nie zwiększa ryzyka nowotworu czy chorób serca, a opinie o jego negatywnym wpływie na organizm są mocno przesadzone. Później przeprowadzano również inne badania, których wyniki zaprzeczały tym uzyskanym przez przez WHI.
Bezpieczna po warunkiem…
Hormonalna terapia zastępcza jest skuteczna i bezpieczna pod warunkiem, że dobiera się ją indywidualnie do pacjentki. Nie istnieje bowiem lek, który byłby dobry dla każdego. Przed rozpoczęciem hormonalnej terapii zastępczej lekarz na pewno powinien wykluczyć u Ciebie obecność wszelkich przeciwwskazań do jej stosowania, w tym przypadku aktywnej choroby zakrzepowo-zatorowej, choroby wątroby, raka sutka oraz raka endometrium.
Im wcześniej, tym lepiej…
Bardzo ważne jest, abyś zaczęła terapię odpowiednio wcześnie, najlepiej zaraz po ustaniu miesiączki. Minimalizuje to bowiem ryzyko wystąpienia niepożądanych skutków. Niezwykle ważne jest również dobranie właściwej dawki leku. Hormonalna terapia ma uzupełnić braki najważniejszych hormonów płciowych w Twoim organizmie – to jej podstawowe zadanie. Nie oznacza to jednak, że teraz dostaniesz taką dawkę estrogenu, jaką produkowały Twoje jajniki, gdy miałaś 20 lat. Stężenie hormonów przyjmowanych w trakcie terapii będzie odpowiednio niższe. Wiele kobiet obawia się terapii estrogenem, ponieważ pobudza on błonę śluzową macicy, zwiększając ryzyko raka endometrium. I właśnie dlatego estrogen łączy się z progestagenem. Hamuje on bowiem działanie estrogenu, zmniejszając automatycznie ryzyko nowotworu.
Przy stosowaniu HTZ badania kontrolne to podstawa!
Zanim rozpoczniesz leczenie lekarz na pewno poprosi Cię o wykonanie kilku badań, m.in.: badania ginekologicznego, przezpochwowego USG, cytologii, mammografii, lipidogramu, badania poziomu cukru we krwi i ciśnienia tętniczego. W trakcie trwania terapii badania te będziesz oczywiście regularnie powtarzać. Pamiętaj też, że HTZ nie stosuje się w nieskończoność, a maksymalnie 7-10 lat. Taki okres uznaje się za bezpieczny, jeśli chodzi o długość stosowania hormonalnej terapii zastępczej.
Dlaczego hormonalnej terapii zastępczej warto powiedzieć „TAK”?
To całkiem zrozumiałe, że pomimo menopauzy chcesz być jeszcze aktywna zawodowo i rodzinnie. Tymczasem w pełnieniu codziennych obowiązków przeszkadza Ci złe samopoczucie. Suchość pochwy i nietrzymaniem moczu są nie do zniesienia. Do tego dochodzą nocne poty, bezsenność i rozdrażnienie.
Stosując HTZ w okresie menopauzy, masz szansę pozbyć się wszystkich tych objawów i odzyskać radość z życia. Zapobiega ono także osteoporozie, dzięki temu w przyszłości możesz uniknąć niebezpiecznych złamań. Mało tego! Udowodniono, że hormonalna terapia zastępcza może mieć bardzo pozytywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy i poziom lipidów w organizmie, jeśli zostanie wprowadzona odpowiednio wcześnie.
Reasumując, hormonalna terapia zastępcza od wielu lat budzi kontrowersje. W dalszym ciągu są specjaliści, którzy wątpią w bezpieczeństwo tej metody leczenia. W rzeczywistości HTZ wcale nie musi Ci zaszkodzić. Jeśli trafisz w ręce doświadczonego lekarza, który będzie wiedział, jak prowadzić terapię, odczujesz tylko płynące z niej korzyści.